Wiersze Antoniego Ciombora


Zatrzymajcie się przez chwilę nad wierszami Antka Ciombora. Wszyscy dobrze go znamy, przegadaliśmy z nim niejedną noc i wypiliśmy niejedną wódkę, wiemy, że jest poetą, ale któż z nas czytał kiedykolwiek jego wiersze? Chcielibyśmy przybliżyć jego piękną i jakże melancholijną twórczość. Na początek kilka wierszy. W miarę postępu prac zamieszczane będą następne utwory Ludowego Poety z Dwernika.

M.F.        



Pożegnanie

To jedno mogę Ci dać
- ten skromny wiersz
I dam Ci go ot tak - bez słów
Bo po to przecież jest
      Nie płaczę, bo to przecież nie potrzebne
      Głośno wyrazić ból swoich uczuć
      Lecz milcząc patrzę w okno ze smutkiem
      Za odchodzącą w pustkę nocy przeszłością
      Zdziwisz się może czemu wiersz ten piszę
      O naszym wspólnym zimnym rozstaniu
      Lecz milczysz, i ja znam tę ciszę
      Żegnając naszą krótką przyjaźń
      Odchodzę na zawsze już dzisiaj.


* * *

Tylko wiatr
nas złączył
Tylko los
nas rozłączył
Te marzenia
Te uśmiechy
Te spojrzenia
Takie proste
Zwykłe
Codzienne
Szkolny trud
I Ty
Gwiazdko rozpalona
Świecisz
Swym blaskiem
Razisz wszystko
Nasze szczęśliwe
Szczęśliwe życie
Dziś tylko wiatr
Jest moim przyjacielem
A Ty
A Ty tylko
Jesteś szarym
Zwykłym, codziennym
Wspomnieniem


* * *

Smutno mi
Smutno mi życie
Smutno mi patrzeć
Na ten nędzny szary świat
      Ciężko mi 
      Ciężko mi patrzeć
      Ciężko mi oddychać
      Ciężko mi myśleć
Chciałbym
Chciałbym żyć
Chciałbym patrzeć
Chciałbym się śmiać
Chciałbym oczami patrzeć
Na ten  nędzny świat
Choć tu 
Choć tu niech Cię uścisnę
Niech wiem, że jesteś
Niech wiem, że patrzysz
Swoimi jasnymi oczyma
      Jolciu moja
      Oczy moje
      Usta moje
      Włosy moje


Bieszczady

Bieszczady ciche, spokojne
Czy one nie żyją
One już umarły
W naszych sercach
      Bieszczady moje
      Umrę bez Was
      Zamarznę na sople
      Skostnieję na kość
Bieszczady, ja żyję tylko dla Was
Moje ręce są krzepkie
I  długie jak wiosła
A serce oddane Tobie
      Rośnie tutaj wszystko
      Drzewa wysokie  do chmur
      I San czysty jak łza
      I ja zawsze młody
O ziemio moja górzysta
Jesteś jak świeca
Żywisz mnie i patrzysz
Oczyma szerokimi na mnie


* * *

Nie płaczę po nocach
nie szlocham
nie myślę.
Obłąkanie odeszło daleko
myśl porozrywał czas
ten kochany czas
który goi nasze rany.
Tak pięknie było między nami
radość rozpalała nasze młode dusze
oczy szeroko otwarte na oścież
czoło wzniesione wysoko ku górze.
Codziennie frunęliśmy jak ptaki
a rączki młode się splatały
włosy na wietrze rozwiewały
i kwiaty na łące rosły.
Czy to ty?
Serce moje rozpalasz
oczy zapadnięte, rozpalasz
usta sine, rozgrzewasz
stare listy z kurzu ocierasz
i znowu, i znowu wstajesz
I szał i rozpacz i sen
i sen kamienny i ty
i ty w sercu zagubiona


Zmęczenie

Zmęczyłem się
moje życie już dawno
skończyło się
w smutku
w żalu
w rozpaczy
już odchodzę
a tak mocno kochałem
Ciebie
w sercu nosiłem
nie, nie wyrzuciłem
zostało
było
będzie
przy Tobie
moje zdjęcie
Fajnie, że jesteś
Fajnie, że lubisz
Fajnie, że kochasz
wspomnienia
uczucia
romanse
noce razem spędzone
i kwiaty na łące


Cisza

Cisza
grobowa cisza
słyszę płacz dziecka
nie, to Twoje wołanie.
Przychodzisz jak sen
jesteś jak cień
stracona, zgubiona, zostawiona
szukasz kogoś
kogo kochasz
kogo zostawiłaś
odjechałaś, zgubiłaś.
Smutno mi
bez Ciebie żyć
jak bez ptaków
powietrza, rzeki i ognia
smutno mi bez Ciebie
Tyś odeszła
a ja tak bardzo
tak bardzo Cię kochałem
Twój kolor oczu
uśmiech prosty, żart zwykły
Tyś odeszła
a ja zostałem.
Tyle rzeczy Ci nie dałem
nie dałem Ci żalu
nie dałem Ci słów
i moich stęsknionych ust
Tyś odeszła
a ja zostałem
ale uwierz mi
że Cię kochałem


      * * *

      Odejść jak lekki
      powiew wiatru
      Odlecieć jak ptak
      do ciepłych krajów
Niech wiem, że Cię nie ma
i nigdy Cię nie będzie
Będą wspomnienia
z głębin serca wydarte
      Ta rana na sercu wyryta
      ten ślad, ta plama jedyna
      Tylko tyle po nas zostało
      i te noce nie przespane
         Minęły lata
         zapomnisz o mnie
         zobaczysz innych
         innych ode mnie


* * *

Przyjechałem
bo Cię kochałem
całą
żywą
zdrową
Przyjechałem
bo tęskniłem
bo wierzyłem
bo cierpiałem
Przyjechałem
bo tylko tego
od Ciebie chciałem:
   "mój kochany
   mój malutki
   mój ty jeden
   taki słodziutki"

Antoni Ciombor



POWRÓT